Tyler, the Creator – Goblin [odsłuch]


Chyba dawno nie słuchałem tak zajebistego hip hopowego albumu (nie licząc nowych Beastie Boys 🙂 ). Chyba dawno nie było tak zajebistej ekipy, jak OFWGKTA. I to chyba znów może to być TEN moment dla hip hopu, kiedy ponownie wkroczy na ścieżkę sławy, chwały, koksu i pieniędzy. TEN album już jest na tej drodze nie wzorując się ani na plastikowych bitach Neptunes, ani gangsterskiej napince, ani jakimkolwiek szerzej kojarzonym przeze mnie schemacie służącym do natychmiastowego powiększania sobie stanu konta tanim kosztem. Jeśli są tu jakieś odniesienia, to do undergroundowych nowojorskich jazd w stylu Company Flow i solowych dokonań El Producente albo najbardziej rewolucyjnych chwil w karierze N.W.A na długo zanim Eazy E pożegnał się ze światem. To szalona płyta nagrana i wyprodukowana przez szalonych ludzi, których energia i pomysły są dwa razy bardziej pierdolnięte niż patenty Wu Tang Clan na starcie. Za produkcję odpowiada przede wszystkim Tyler, ale paluchy w klejeniu chorych bitów maczał prawie cały stan osobowy OFWGKTA. Dlatego są tu tak ciężkie numery jak singlowy „Yonkers” albo nieco bardziej refleksyjny, choć brutalny „Window”. Do tego show jaki panowie robią live plus całe wirusowe zamieszanie wywoływane w internecie i jeszcze prześmiewczo-prowokacyjna symbolika i jest gwiazda na miarę czasów.

, , ,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: