Odsłuch, czyli co dziś sobie leci

Czas przełamać lenistwo w temacie rzeczowej refleksji nad materiałem, który przelatuje nam przez uszy. Wprawdzie nie ma szans, by poświęcić miejsce każdej odsłuchanej dwunastce, podcastowi, czy singlowi, ale longplaye zasługują już na pełną uwagę. Nawet te złe, o których zdarzało nam się pisać, jak nowe dzieło Chase & Status albo Katy B. Tych złych jest na szczęście mało albo też po prostu nie zdarza się nam marnować czasu na słabą muzykę.

Debiut Jamie Woona „Mirrorwriting” to zdecydowanie NAJLEPSZA rzecz, jaka zagościła ostatnio w odsłuchu. Album, który w stu procentach spełnił pokładane w nim oczekiwania i objawił na maksa eklektyczne oblicze wrażliwego chłopaka o nieco egzotycznej urodzie i słodkim głosie (bez żadnych homoseksualnych podtekstów oczywiście :)).  Płyta składana była do kupy trzy lata a poprzedzały ją genialne single, jak „Night Air” powstały przy producenckim wpływie Buriala oraz przezajebisty soulowo-funky-gospelowy „Lady Luck”. Te numery okazały się najlepszymi momentami na płycie i już wcześniej zostały chętnie przytulone przez future garage’ową „scenę”, robiąc furorę na dj charts. Na „Mirrorwriting” jest jednak jeszcze dziesięć kawałków, które może nie mają aż takiego polotu jak powyższe, ale za to pozwalają odgadnąć, że Jamie tak samo dobrze, jak w nowoczesnej elektronice czuje się w folku, soulu, czy balladowym repertuarze. I mimo, wydawałoby się dość sporego rozstrzału, album jest spójnym, bardzo ciekawym dziełem debiutanta, który za chwilę będzie ustawiał kolejność na listach przebojów, czego mu oczywiście bez żenady życzymy.

Drugi album Falty DL „You Stand Uncertain” to dwanaście kolorowych impresji o jasne stronie życia. Przynajmniej jeśli chodzi o dźwięki i brzmienie, bo słów na płycie niewiele. Inspiracje są bardzo oczywiste od pierwszej nuty, bo wpływów 2stepu słychać tu całe mnóstwo. Bez zrzynki, bez tępego powrotu do starych rozwiązań, ale jako punkt wyjścia do całkiem zgrabnych dźwiękowych eksperymencików. Udane są przede wszystkim te z udziałem wokalistek, reszta także się broni choć album przysłowiowej dupy nie urywa. Falty DL wciąż ma na siebie pomysł, co udowodnił kolejną swoją płytą, choć bardziej wolę go na mniejszych wydawnictwach i w remiksach. I w kilku genialnych podcastach, które zrobił też.

Przed premierą „Fever” 2562 poszła w eter wieść, że trzeci album Dave’a Huismansa będzie kolażem sampli disco z lat 70., co każdy znający poprzednie wydawnictwa przyjął ze sporym zaskoczeniem. Bo zarówno „Aerial”, jak i „Unbalance” były hmmm…. awangardą(?) dubstepu a przynajmniej w 100 procentach pionierską próbą łączenia go z techno i house. Masywny basowy sound połamany został w tak nieprawdopodobny sposób, jak nie zrobił tego nikt wcześniej ani później zaś 2562 sytuował się dzięki temu gdzieś blisko geniuszu Martyna. Na „Fever”, jeśli występuje tu disco 70, to w ledwo słyszalnych tłach zaś cała reszta to kolejna odsłona totalnie autorskiej wizji połamanej muzy, w której bas stanowi mianownik do poszukiwań pomiędzy techno i house ze wskazaniem na Detroit i Chicago (świetne „Aquatic Family Affair” oraz „Brasil Deadwalker”). Wspomnieć wypada jeszcze o takich future-killerach, jak „This is Hardcore” i epickim techno zakończeniu w postaci „Final Frenzy” i „Wasteland”. Wciąż żałuję, że nie mogę doczekać się kolejnego LP Martyna, bo mam wrażenie że 2562 odstawił jego (i resztę zawodników) o lata świetlne.

Choć to kwiecień, to już wiem że długogrający debiut Instra:Mental „Resolutnion 653” wyląduje wysoko w rocznych zestawieniach. Wprawdzie to pierwsze tak duże wydawnictwo duetu, ale ich dotychczasowe działania, doświadczenie i przede wszystkim MUUUUZYYYKAAAA zasługują na ogromny szacuneczek. Od ponad dekady stanowią ścisłą czołówkę drum’n’bassu i nawet kiedy (w moim odczuciu) gatunek ten obecnie gryzie piach, ci dwaj (ze sporym wsparciem dBridge’a) umiejętnie poszerzają środki wyrazu o house, techno i dubstep.  Genialny był Fabric ich wspólnego autorstwa, bardzo dobra jest również ta płyta. Oscylując gdzieś pomiędzy 110-135 BPM, swobodnie przenikają pomiędzy gatunkami, edytując bardzo zaawansowaną muzyczną łamigłówkę – raz kierując uwagę w stronę minimalistycznego d’n’b by za chwilę nieco wyprostować bit i złagodzić formę. Niecodzienna synteza wielu konwencji na bardzo wysoką notę.

, , , , , , , , ,

  1. #1 by szy on 17/04/2011 - 11:03 pm

    +100 dla autora

  2. #2 by B&C on 19/04/2011 - 7:27 pm

    autor dziękuje serdecznie w imieniu własnym oraz pozostałych

  3. #3 by Caitlin on 04/07/2013 - 12:19 am

    I am actually grateful to the owner of this site who has shared this impressive piece of writing at at this place.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: