Keep up with me as we lose control

Jeśli zauważyłaś, że właśnie zaczynają rosnąć ci piersi, w miejscach intymnych pojawiają się pierwsze oznaki dorosłości a chłopcy zaczynają się tobą interesować, ta płyta jest dla ciebie. Aha, powinnaś mieszkać jeszcze w dużym mieście i interesować się powoli tzw. życiem klubowym oraz zagrożeniami (czytaj: przyjemnościami) jakie dla ciebie niesie. A wtedy, tak jak śpiewa Kasia, „keep up with me as we lose control”.

Choć żaden z nas nie mieści się w wymienionych wyżej kryteriach, pierwsze single Kasi podobały się nam na maksa. Producencki udział Bengi, Zinca, Geeneusa w numerach typu „Louder” (nie znalazł sie płycie), „Katy on a Mission” czy „Perfect Stranger” był świetnie wyśrodkowanym kompromisem pomiędzy stylem w jakim funkcjonują na co dzień (dubstep, crack house, bassline) a lekkim, melodyjnym popem. Plus głos Katarzyny Brien – i wydawało się, że będzie to pop idealny, częściej nawiązujący do aktualnych wpływów z klubu niż np. muzyki dance. Żal, że nie jest aż tak fajnie. Kasia ma misję zdecydowanie bardziej wystąpić w radiu niż nieść kaganek oświaty i promowac dobrą muzę z parkietu. Nie ma tu uk funky, nie ma pop-dubstepu a jeśli nawet to w ilościach śladowych, by radiosłuchacze przypadkiem nie poczuli się zdezorientowani. Z płyty zalatuje deczko plastikiem, rewolucja się nie odbyła, wszyscy grają z góry ustalone role. Jak to zręcznie napisała recenzentka „Guardiana”, stało się mniej więcej jak w 1994 roku, kiedy hit „Let Me Be Your Fantasy” w wykonaniu Baby D przeniósł jungle breakbeat z pirackich stacji do szaf grających w pubach.

Tyle jeśli chodzi o odbiór muzyki. Bo jako inwazja „undergroundowych” producentów na mainstream, plan powiódł się perfekcyjnie. Single latały na wysokich rotacjach, z Kasią chcą się utożsamiać zapewne wszystkie gimnazjalistki a i chłopcy nie przeszliby obok niej zbyt obojętnie. Produktowo jest dziesięć, muzycznie jest dwa z minusem. Jeszcze nie jestem pewien czy kierunek w jakim zmierza Magnetic Man, Chase & Status i w jakim ustawiona została Katy B, to pełzająca komera wgryzająca się w bądź co bądź muzyczne subkultury, ale jak się dowiem na pewno zechcę coś o tym napisać. Bądźmy więc czujni ;).

, , , ,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: